Image by Pexels from Pixabay
Sezon motocyklowy to coś więcej niż tylko jazda. To kilometry serpentyn, zapach gór po deszczu i wieczory spędzane z ludźmi, którzy żyją tym samym. MotoTravels od lat organizuje zorganizowane przygody dla pasjonatów dwóch kółek po Europie i poza nią, dbając o logistykę, bezpieczeństwo motocykla i atmosferę wspólnej drogi. Sprawdź, jak doleciesz wypoczęty na miejsce, gdzie czeka Twój sprzęt, oraz dokąd zabiorą Cię trasy, o których nie zapomnisz. Czas zaplanować sezon.
Idea jest prosta. Zamiast spędzać kilka dni urlopu na tranzycie przez Niemcy, Francję czy Austrię, oddajesz motocykl w ręce przewoźnika, wsiadasz w samolot i odbierasz swoją maszynę w wybranym miejscu docelowym. Oszczędzasz paliwo, opłaty drogowe, zużycie opon, noclegi po drodze i co istotne, czas. Sam dolatujesz wypoczęty i od pierwszego dnia jeździsz tam, po co tak naprawdę jechałeś. Transport motocykli realizowany przez wrocławską firmę odbywa się w samochodach ciężarowych przystosowanych do przewozu jednośladów. Każda maszyna stoi w autorskiej, projektowanej na wymiar metalowej klatce, którą mocują pasy i najazdy o jakości używanej w profesjonalnym serwisie. Przewoźnik dysponuje zezwoleniem na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego, licencją na międzynarodowy zarobkowy przewóz drogowy rzeczy oraz ubezpieczeniem OCPD, a sama firma działa jednocześnie jako legalny organizator turystyki.
Załadunki odbywają się w magazynie we Wrocławiu, a za dopłatą również w Warszawie i Łodzi, jeśli dany termin to przewiduje. Lista destynacji na sezon obejmuje Malagę, Porto, Bolonię, Mediolan-Bergamo, Cagliari na Sardynii, Salonikach w Grecji, Zadar w Chorwacji, Burgas w Bułgarii, Podgoricę w Czarnogórze, Trondheim w Norwegii oraz Edynburg w Szkocji. Każdy z tych punktów otwiera dostęp do innego regionu jazdy. Z Malagi ruszysz do Maroka albo w góry Sierra Nevada, z Bolonii do Dolomitów i Toskanii, z Trondheim na Lofoty i Nordkapp, a z Podgoricy w głąb Bałkanów. W cenie przewozu mieści się także bagaż. Każdy uczestnik może zabrać miękką torbę z kombinezonem, kaskiem, butami i rękawicami, a do tego trzy kufry, sakwy lub rollbagi spakowane w karton. Dla kogoś, kto jedzie z osobą towarzyszącą, oznacza to spokój zamiast pakowania bagażu w plecak na siedzeniu. Standardowe ceny zaczynają się od 450 euro w obie strony za bliższe kierunki, jak Mediolan-Bergamo, do 850 euro za odległe trasy do Norwegii czy Szkocji. Ekipy zamawiające indywidualny transport motocykli od dziesięciu maszyn wzwyż negocjują warunki bezpośrednio. Płatność dzieli się na zadatek 30 procent przy rejestracji i 70 procent na trzydzieści dni przed wyjazdem. Cały proces wygląda następująco. Wybierasz termin i destynację, wypełniasz formularz, dostarczasz motocykl wraz z bagażami pod wskazany adres w ustalonym terminie. Twoja maszyna jedzie do celu, Ty lecisz wybranym przez siebie lotem. Na miejscu odbierasz pojazd po podpisaniu protokołu odbioru i ruszasz w trasę. Po przejechaniu zaplanowanej liczby dni zdajesz motocykl ponownie do transportu i wracasz samolotem do kraju. Tyle. Reszta to jazda.
Rumuńska DN67C, znana po prostu jako Transalpina, to 148 kilometrów asfaltu, który przecina Karpaty Południowe od Novaci do Sebeș. Najwyższy punkt znajduje się na przełęczy Urdele, na wysokości 2145 metrów nad poziomem morza. Trasa otwarta jest sezonowo, od czerwca do października, i potrafi w ciągu jednego dnia zmienić się z prażonego słońcem górskiego widoku w gęstą mgłę z resztkami śniegu na poboczu. To droga, którą starożytni Rzymianie wykorzystywali jako szlak wojskowy, a w latach trzydziestych XX wieku król Karol II nakazał jej gruntowną przebudowę, dlatego do dziś bywa nazywana Królewską Drogą. Lokalni pasterze mieli dla niej inne określenie, mniej dyplomatyczne, czyli Diabelska Ścieżka. Dla motocyklisty to test prawdziwych umiejętności. Setki zakrętów, od łagodnych łuków po ostre nawroty, strome podjazdy, miejscami nierówny asfalt po zimowych przymrozkach i okazjonalne stada owiec na drodze. Nagrodą są panoramy z przełęczy Urdele, zaporowe jezioro Oașa, ukryty w lasach Monastyr Obârșia Lotrului oraz rezerwat Cindrel z polodowcowymi jeziorkami. Większa widoczność na otaczające pasma górskie odróżnia ją od bardziej zwartej Transfogaraskiej, choć podczas wyprawy rumuńskiej zwykle pokonuje się obie te trasy w jednym wyjeździe.
Kalendarz wypraw na sezon zawiera między innymi Rumunię z Transalpiną i Transfogaraską, Norwegię z Nordkappem, Lofoty, Maderę, Maroko, Hiszpanię z trasami w Sierra Nevada i Ronda, Portugalię, południową Francję z Prowansją i Alpami Francuskimi, Włochy z Dolomitami i Sycylią, Albanię, Czarnogórę oraz Bałkany jako szerszą eskapadę. Wyjazdy trwają od kilku do kilkunastu dni i mają zróżnicowane poziomy trudności, od formuły dostępnej dla osób z młodym stażem motocyklowym po trasy wymagające pewności na serpentynach. Dystanse wahają się od kilkuset do kilku tysięcy kilometrów, w zależności od kraju i charakteru wyprawy. Część wyjazdów ma charakter objazdowy z noclegami w różnych lokalizacjach, część stacjonarny, gdzie codziennie wracasz do tej samej bazy. Tym, co odróżnia wyprawy motocyklowe 2026 organizowane przez MotoTravels od samotnej eskapady, jest klimat wspólnoty. Wieczorne rozmowy przy lokalnym winie, zachody słońca w przełęczy, wspólne śniadania przed startem, ktoś, kto zna lokalne mechaniczne sklepy i wie, gdzie zjeść najlepsze grillowane mięso w okolicy. Trasy są wcześniej przejechane przez organizatorów, noclegi sprawdzone, atrakcje dobrane tak, aby dzień nie był ani wyścigiem przez kilometry, ani powolnym spacerem. Jeśli Transalpina pojawia się w Twoich planach na ten rok, sprawdź konkretne terminy rumuńskie i połącz je z transportem motocykla do najbliższego kraju startowego. Sezon zaczyna się szybciej, niż myślisz.
Unia przegrała z Victorią. To szósta porażka z rzędu
Nic się nie stało najważniejsze żeby to psychicznie udźwignąć.
michu
14:34, 2026-05-25
Unia przegrała z Victorią. To szósta porażka z rzędu
Spoko. Nic się nie stało.
kibic
12:56, 2026-05-25
Nocny pożar zaplecza restauracji Muza. To podpalenie?
Jednej rzeczy nie jestem w stanie zrozumieć, byli pracownicy piszą że raporty kasowe to 8 tysięcy dziennie, a w weekendy nawet 15. Tylko wasza była szefowa, musiała z tego dać wam wypłatę, zapłacić za produkty do przygotowania posiłków, zapłacić ZUS i podatki, paliwo do auta którym dostarcza jedzenie, zapłacić za prąd - a to pewnie kilka tysięcy miesięcznie. Jeśli uważacie że średni przychód 220 tysięcy miesięcznie to wielka kasa to otwórzcie swoją MUZĘ 2. Zatrudnicie znajomych, kupicie nowe auto na dowozy, dacie pracownikom po 5 tysięcy podstawy, a reszta wasza. Będziecie jeździć na wakacje raz w miesiącu. Co do pracowników to wiem jacy mogą być pracownicy gniewkowscy, czy się stoi czy się leży kasa się należy, a za to że przyszli do pracy to premia się należy. Nie dziwię się że niekiedy musiała huknąć na kogoś, bo jak 5 razy powtarzasz, a to nie dociera to w końcu rąki opadywują. Spójrzcie na swoją pracę z drugiej strony, czy chcielibyście żeby wasz pracownik pracował i robił to co wy i tak jak wy.
Jędrzej
12:29, 2026-05-25
Unia przegrała z Victorią. To szósta porażka z rzędu
Przecież wywaliliście G.J.w trakcie sezonu A co zrobił Kiełbasa?zapomniał o bułce i musztardzie.,i po co było zwalniać trenera.
Ej.
23:12, 2026-05-24